Ludzkie stopy są arcydziełem inżynierii i dziełem sztuki.”

Tak twierdził Leonardo da Vinci, a z geniuszem nie wypada dyskutować. 

Warto się zatem zastanowić, do czego nasze stopy zostały zaprojektowane.

Odpowiedź jest raczej oczywista: do chodzenia na boso.

 

Czy projekt(ant) zakładał, że stopy będą ograniczone przez mniej lub bardziej ciasne obuwie?

Raczej nie.

Zakładał, że człowiek od małego, będzie chodził na boso i tak doskonalił swoje umiejętności w zakresie poruszania się. Zarówno na czworaka, jak i potem już na dwóch nogach. I ludzie chodzili na boso, a ich stopy wyglądały, tak jak na obrazku A.
Stopa człowieka chodzącego na boso i chodzącego w butach

Potem, gdy ludzie przenieśli się w zimniejsze rejony zaczęli wymyślać sposoby na ochronę stóp przed zimnem, skaleczeniami, otarciami. Z biegiem czasu powstały buty, jakie znamy dzisiaj, które wyglądają tak, a nie inaczej, ze względu na ograniczenia materiałów, z których powstawały, ze względu na modę itp.

Stopa dorosłego człowieka zaczęła wyglądać, jak na obrazku B. Że A różni się od B, widać gołym okiem.
Łatwo też dojść do wniosku, że stopa A nie czuła by się najlepiej w większości butów dostępnych na rynku. O damskich szpilkach nie wspominając…

Dlaczego teraz kiedy potrafimy zrobić wszystko ze wszystkiego (a czasem nawet coś z niczego) nadal produkowane są buty, do których musi dopasować się stopa, a nie odwrotnie? Pewnie dlatego, że ludzie noszący buty zapomnieli, że stopa powinna wyglądać, jak na obrazku A i tworzą buty, które zmieniają kształt stopy już na bardzo wczesnym etapie życia. Myślą, że dziecięce stopy trzeba “formować”, by wyglądały, jak ich oraz, że z jakiegoś względu potrzebują wsparcia, usztywnienia itp, żeby dobrze nauczyły się chodzić. A przecież stopy są dziełem sztuki! 

Bose stópki dziecka na piasku

Jednak znaleźli się tacy, którzy pomyśleli “tak dobrze chodzi się nam na boso, chcielibyśmy chodzić na boso cały czas, nasze stopy chyba nie są do butów stworzone”. Albo zobaczyli kogoś, kto całe życie nie nosił butów po prostu. W każdym razie zaczęli robić badania (pierwsze już w 1905r. przeprowadzone przez Dr. Phil Hoffman’a) i odkryli, że bose stopy, to zdrowsze stopy.

Okazało się, że ludzie, którzy nie noszą butów:

  • nie mają problemów ze stopami, haluksów, płaskostopia, ani tym podobnych,
  • mają zdrowsze kolana i biodra, bo ich chód jest bardziej naturalny, a stopy silniejsze i obciążenia są lepiej przenoszone na pozostałe stawy,
  • nie cierpią na zapalenie mięśni i stawów,
  • nie mają problemów z otarciami, skaleczeniami, bo chodzą ostrożniej.

Oczywiście w naszym klimacie chodzić na boso nie sposób, dlatego w końcu zaczęto tworzyć buty, które dopasowują się do stopy, a nie na odwrót. Tak zwane buty typu barefoot.

Nasze dzieci mają stopy nienaruszone przez noszenie butów (zauważcie, że wieki noszenia butów nie zmieniły kształtu stop noworodków) i przystosowane do chodzenia na boso. Dlatego warto od samego początku dawać im możliwość naturalnego rozwoju, umożliwiając chodzenie na bosaka właśnie i zakładając obuwie takie, które ten rozwój wspiera.

Zakładanie na stópkę bucika z elastyczną podeszwą marki Tikki

Tak, żeby buty chroniły stopę, a nie ją formowały. A stopy rosły i pracowały w sposób, w jaki zostały zaprojektowane.

Jeżeli chcecie poczytać więcej na temat badań o chodzeniu na boso, zajrzyjcie tu:

http://www.barefooters.org/medical-research/

https://en.wikipedia.org/wiki/Barefoot

Albo poczekajcie na kolejne wpisy.