Rodzicielskie wybory, a buty dla dzieci

W dzisiejszych czasach każdy nasz wybór wydaje się nieść konsekwencje, które będą wpływać na życie naszych dzieci. Jeżeli nie wybierzemy dobrze, to pewnie będą nas te konsekwencje nawiedzać jak duchy, do końca naszych dni ;). Niezależnie od tego, czy wybór dotyczy książki, zabawki, przedszkola, przekąski, czy butów dla Twojego Malucha. Takiego w każdym razie można nabrać przekonania, gdy każda reklama głosi, że coś jest najlepsze dla rozwoju, wyjątkowe, najwyższej jakości itd.

Wydaje się, że w związku z tym jedną z trudności rodzicielstwa jest danie sobie przestrzeni na popełnianie błędów i zredukowanie w swojej głowie listy tego, co i jakie nasze dziecko “musi” mieć, co robić i jak się zachowywać do jakiegoś akceptowalnego przez nas wewnętrznie minimum. Po co? By mieć czas na cieszenie się życiem i bycie z maluchem. Po prostu.

Bose wymagania

Wiemy, że Bosa Stópka nie ułatwia tego zadania w kółko przypominając, że buty dziecięce powinny być:

  1. elastyczne (najlepiej w obu kierunkach)
  2. nie usztywniane,
  3. bez wkładek profilujących,
  4. z płaską podeszwą,
  5. w kształcie stopy - z odpowiednią ilością miejsca na palce,
  6. lekkie i oddychające.

Dlaczego? Bo to sprzyja zdrowemu=naturalnemu rozwojowi stóp i daje dzieciom swobodę. (Więcej np tu: link)

No dobrze, ale przecież nie zawsze takie buty są “pod ręką”, czasem są drogie, czasem nam się nie podobają itd itp. Już nie mówiąc o tym, że kiedyś to wszyscy chodziliśmy  w jakichś topornych trzewikach i żyjemy (choć prawie każdego coś gdzieś łupie, albo boli, ale to przecież nic wspólnego z butami mieć nie może...).
No i ile można kupować buty w Bosej Stópce? :)

Dlatego mamy dla Was mały poradnik, na co zwracać uwagę, gdy chcecie kupić nie tak bardzo barefoot’owe buty dla malucha.

Jak więc wybrać dziecięce buty by nie zwariować? Z czego można zrezygnować i kiedy?

To wszystko zależy :)

Przede wszystkim od tego ile czasu spędza w danych butach dziecko. Lepiej nie iść na ustępstwa w przypadku kapci do żłobka czy przedszkola. W nich maluchy są po kilka godzin dziennie i to, czy mogą swobodnie stawać na palcach, przetaczać stopę, przyjmować wszelkie pozycje na dywanie, otrzymywać bodźce dotykowe od stopy, jest naprawdę istotne. Podobnie sprawa ma się z butami zmiennymi do szkoły, czy obuwiem, w którym maluchy spędzają po kilka godzin na dworze - tu wygoda i swoboda powinny być priorytetem. Z kolei w wypadku butów zimowych, w których dziecko jest krótko, bo np w przedszkolu nie wychodzi się zimą na dwór, a na dworze ciągle smog, albo butów “wyjściowych”, czy kaloszy zakładanych raz na czas można już takie ustępstwa poczynić.
Zdecydowanie warto też nie odpuszczać przy “butach do nauki chodzenia”, bo w ich wypadku im bardziej są bose, tym maluch lepiej uczy się wyczuwać równowagę, więcej ćwiczy stopę, lepiej rozwijają się też jego mięśnie głębokie i po prostu łatwiej mu rozpocząć "dwunożną" drogę przez życie. Kolejne buty, w których dziecko uczy się biegać, nabiera kolejnych zdolności motorycznych i kształtuje wzorce ruchowe też powinny być wybierane z dużym namysłem.
Zawsze należy pamiętać, że im mniejszy maluch, tym jego stopy są mniej wykształcone i bardziej podatne na negatywny wpływ obuwia. U półrocznego malucha stopa składa się w dużej mierze z chrząstek, a kostnienie następuje aż do 8-ego roku życia (Link). Natomiast wszystkie struktury kształtują się przez cały okres dorastania, a podatność na odkształcenia, możliwość osłabienia mięśni nie mija w zasadzie nigdy - stąd ważne jest, by zawsze zwracać uwagę na to jakie buty nosi dziecko i my także!


Teraz przyjrzyjmy się punktom z “bosej” listy i zastanówmy się, które są niezbędne, a które trochę mniej.

  1. Elastyczność podeszwy - taka idealna (tu artykuł link), jaką mamy w Feelmax, albo sandałkach Tikki, czy Stonz jest bardzo trudna do powtórzenia w “zwykłych” butach. Często to ona niesie ze sobą konsekwencje, dla których nawet osoby przekonane do bosych butów wybierają jednak mniej bose, ale bardziej odpowiadające im pod względem materiałów/wyglądu/ceny rozwiązania. Stąd i w naszej ofercie buty bardziej klasyczne, ale spełniające pozostałe bose założenia, jak Bobux, czy Baby Bare Febo. Faktycznie elastyczność jest to cecha butów, z której można zrezygnować zwłaszcza w obuwiu rzadziej noszonym zwłaszcza u starszych dzieci. Trochę, ale nie zupełnie, bo przynajmniej w strefie palców but musi się zginać, by ułatwiać chodzenie. 
  2. Brak usztywnienia cholewki. W butach klasycznych takie usztywnienie, to sprawa wynikająca z tradycyjnego sposobu konstrukcji buta - musi on mieć usztywnienie zwłaszcza w strefie zapiętka, by przetrwał trudy bycia butem i trzymał swoją formę, czasem też, żeby, jak niektórzy twierdzą “korygować” dziecięce stopy. Warto pamiętać, że usztywniany zapiętek nie jest do niczego maluchowi potrzebny, nie mówiąc już o sztywnej cholewce trzymającej kostkę (więcej tu: Link). Ale, jeśli chodzi o ewentualne występowanie tego usztywnienia, to sprawa wygląda tak, że im bardziej rezygnujemy z elastyczności podeszwy, tym mniejsze znaczenie ma to, czy cholewka buta jest usztywniana, czy nie. W sumie im sztywniejsza podeszwa, tym lepiej, żeby reszta buta “trzymała” stopę, by ta nie zsuwała się z tej sztywnej podeszwy. Natomiast usztywnienie nogi poprzez unieruchomienie stawu skokowego to już cecha, której zawsze lepiej unikać. Chyba, że kupujemy buty narciarskie, łyżwy, albo rolki :)
  3. Brak wkładki profilującej. Taka wkładka, to element, który noszony od czasu do czasu na pewno nie zrobi krzywdy dziecku. Są jednak badania, które mówią o tym, że taka wkładka osłabia stopę, bo struktury odpowiedzialne za jej wysklepienie nie mają okazji się właściwie wykształcać. Warto dodać, że w tych samych badaniach wykazano, że noszenie butów z wkładką profilowaną w żaden sposób nie przyczynia się do redukcji płaskostopia, które jest u maluchów fizjologiczne (link). Stąd wkładka nie powinna być elementem przez nas w bucie wymaganym, a najlepiej, żeby jej po prostu nie było. Jeżeli jednak jest, to zwykle taką profilowaną wkładkę można wyjąć i zastąpić płaską, bez profilacji.
  4. Płaska, nie amortyzowana podeszwa. But bez elewacji pięty, ale też podniesionych przednich palców i bez amortyzacji. Dlaczego? By nie skracało się ścięgno Achillesa, nie przykurczały się mięśnie łydki i miednica nie ustawiała się w pozycji przodozgięcia, a stopa była obciążona w sposób naturalny i maksymalnie czuła podłoże. Kiedy rezygnować? Chyba jedynie wtedy, gdy but nie jest noszony często. Warto przy tym zwracać uwagę na to, że czasem but wygląda na płaski, ale wewnętrzna wkładka już płaska nie jest. Wtedy w prosty sposób - poprzez usunięcie wkładki, lub zastąpienie jej płaską, problem można rozwiązać.
    Zdecydowanie natomiast odradzamy buty z obcasem, albo z podeszwą z "dropem" (spadkiem). To jest element, który wpływa na postawę dziecka, także nie ma co ryzykować i sprawdzać niepotrzebnie, na ile kręgosłup naszej akurat pociechy jest na taką pozycję odporny i jaki obcas będzie ok, a jaki nie. 
    Im mniejszy maluch, tym ważniejsze jest, żeby podeszwa była maksymalnie cienka, by zmysł priopercepcji miał okazję się kształtować.
  5. Kształt buta odpowiadający kształtowi stopy dziecka. Wydaje się zaskakujące, że buty nie są w kształcie stóp, ale niestety jest to częsta ich przypadłość, a, że stopa dziecka jest na początku w większości zbudowana z chrząstek, to jest bardzo plastyczna i podatna na bycie ściskaną, o czym więcej tu link.
    Czy warto z tego kształtu rezygnować? Nie jeżeli zależy nam na tym, by stopa maluszka się nie odkształcała i nie, jeżeli chcemy, żeby mogło poruszać się swobodnie. W tym punkcie należy zwrócić uwagę, że częściej dziewczynki są w tym zakresie poszkodowane, bo już od najmłodszych lat wtłacza się ich stopy w śliczne, błyszczące, urocze, ale bardzo wąskie buciki, które nawet gdy mają cienką i elastyczną podeszwę, to ściskają ich palce uniemożliwiając im rozpostarcie się i pracę wspierającą utrzymywanie równowagi. Taki stan utrzymuje się potem w dorosłości i to kobiety najczęściej cierpią na haluksy i inne deformacje stopy, które są bolesne i wymagają leczenia. Czasem też nawet szerokie niby buty mają bardzo “ściętą” strefę dużego palca, więc mimo że w najszerszym miejscu miejsce jest, to paluch i tak jest krzywiony.
    Krótko mówiąc - warto patrzeć na stopy dziecka, gdy kupuje mu się buty i wybierać takie, w których palce nie będą ściśnięte, a duży palec spychany do środka. 
  6. Lekkość i oddychalność. To cechy, które zwyczajnie łatwiej uzyskać w bucie minimalistycznym i zwykle jest tak, że im but bardziej sztywny, z grubą, traperowatą podeszwą i mocno usztywnianą cholewką, tym jego waga większa. Te cechy, a w zasadzie ich brak sprawiają, że maluchom trudniej się w butach chodzi, a na stopach mogą się pojawiać  otarcia i pęcherze, nie mówiąc już o przepoceniu. Jeżeli chcemy, żeby maluch dziarsko z nami spacerował i nie narzekał, że mu ciężko, to pamiętajmy, by zwracać na ten punkt uwagę, bo dla niego waga buta w stosunku do jego ciała, to nie byle co.

Podsumowania chyba nie będzie, bo miała być to podpowiedź z czego rezygnować, żeby nie kupować bosych butów. Także taki trochę bosostópkowy strzał w kolano ;)

Można by napisać, że sami widzicie, że tylko bose buty mają sens, albo, że widzicie, że nie ma potrzeby kupować bosych butów, ale ostatecznie każdy wnioski wyciągnie swoje. Najważniejsze jednak jest to, żeby jako rodzic mieć jako taką wiedzę o tym, co się kupuje i z czym to się może wiązać i żeby podejmować decyzje świadomie. Bo dziecięce buty to po prostu ważna sprawa i w przeciwieństwie do wielu innych rzeczy, które dla malucha się wybiera, mają na nie realny wpływ. 

Jeżeli uznacie, że potrzebujecie wsparcia w tym wyborze ZAWSZE jesteśmy gotowe do pomocy :) 

Piszcie, dzwońcie, odwiedzajcie nas w sklepie!

Zapraszamy :)