Wyczekiwanie kolejnych etapów rozwoju małego człowieka jest bardzo ekscytujące, a mało który budzi tak wielkie emocje, jak pierwsze kroki.Z niecierpliwością czekasz aż dziecko założy pierwsze buty i ruszy w świat. Czekasz na pierwsze kroki z naszykowaną kamerą, ale czasami...nie możesz się doczekać. Niecierpliwość rodziców, ogromna chęć zobaczenia kolejnego etapu malucha popycha czasem do pomocy, co jest naturalne, pytanie tylko czy to właściwe i zdrowe.

Maluch wyciąga ręce, krzyczy, pręży się. Pragnie poznać otoczenie z nowej perspektywy lub maniakalnie chce widzieć wszystko z poziomu swojego rodzica. Musisz wiedzieć, że świat wygląda zupełnie inaczej z poziomu dziecka, a inaczej z twojego. Kiedy maluch osiągnie już wiek “chodzeniowy”, czyli taki w którym dziecko zaczyna uczyć się chodzić, gdzie rodzice często stosują metodę “za rączkę”. Podają maluchowi swoje dłonie, maluch mocno je ściska i podciąga się, następnie równie mocno trzymając te dłonie...idzie. Rodzice cali w pozytywnych emocjach, dziecko też, dobra perspektywa osiągnięta.

Prowadzenie za ręce - jakie są konsekwencje?

Latami babcie zachęcały tak dzieci do chodzenia. Problem w tym, że z prawidłowym chodzeniem nie ma to nic wspólnego. Maluch ciągnięte za rączki jest wygięte, praktycznie wisi na rękach, ciągnie za sobą nogi. Taki chód nie jest stabilny, nie jest ładny i obciąża nie tylko kręgosłup, ale również ręce, szyję i inne partie mięśniowo-kostne.

Konsekwencje prowadzenia dzieci za rączki mogą być poważne. W przypadku dziewczynek, a później kobiet problem okazuje się zdecydowanie większy. Chodzenie za rączki może skutkować przodopochyleniem miednicy, hiperlordozą lędźwiową, asymetriami. 

A co z ciężarem ciała i równowagą? Pamiętasz, jak idąc krawężnikiem ratowałaś się machaniem rękoma we wszystkich możliwych kierunkach? Niczym machający skrzydłami ptak wołałeś los o równowagę. To tak zwane reakcje równoważne i podpór obronny. Ręce są konieczne przy nauce chodzenia. Pomagają przejmować ciężar ciała, balansować, asekurować się. Maluch prowadzone za ręce nie uczy się tych rzeczy, nie ma możliwości ich ćwiczyć. Mechanizmy obronne nie mają tu miejsca, a zatem dziecko narażone jest dla większą ilość upadków przyszłości, choć wydaje się, że je przed nimi chronimy

Wyobraź sobie, że ktoś cię pociąga za twoje ręce i idzie. Spójrz na to jak pracują wtedy stopy? Zabawnie, prawda? Snujesz nogami po powierzchni jak w biegowych nartach z tą różnicą, że na palcach. Niewygodnie, uciążliwie, a po dłuższym czasie zaczną boleć ręce i kręgosłup.

Chodzenie za rączki wbrew pozorom nie wspiera. Taka “nauka” może skończyć się źle dla dziecka i rodzica. Schylanie się do malucha też nie jest obojętne dla kręgosłupa dorosłego. Dziecko potrzebuje etapów, nauki. Poczekaj. Warto. Twoje ręce to wspaniałe narzędzie, które wesprze malucha w wielu innych sytuacjach. W przypadku chodzenia mogą one uzależnić dziecko i nie będzie chciało już chodzić samo. Wieczne trzymanie malucha nie daje pewności siebie, daje uzależnienie od rodzica i jego rąk. Nie śpiesz się, poczekaj. Już za niedługo maluch ruszy sam, a wtedy jeszcze zatęsknisz za raczkującym berbeciem :).

Pierwsze kroki - w swoim tempie, w swoim czasie, z potknięciami 

Maluch, który uczy się chodzić etapami, poznaje czym jest równowaga, koordynacja motoryczna oraz koordynacja wzrokowo-ruchowa. Co to oznacza? Dziecko po kilku próbach jest w stanie ocenić odległość, potrzeby siłowe w zależności od sytuacji w jakiej się znajduje. To właśnie notoryczne próbowanie, upadanie, chwianie się - uczy. Umiejętności te wymagają pracy, doświadczenia.

Jak pomóc maluchowi w rozwoju?

Oczywiście maluch chcący chodzić, a jeszcze nie mający ku temu fizycznych możliwości bywa dużym wyzwaniem, jakie są więc alternatywy? Można dziecko wspierać, tak jak na każdym etapie jego rozwoju. Najlepiej przez zabawę i bez niepotrzebnego obciążania małego organizmu.

Tory przeszkód. Pełzanie, raczkowanie, łapanie równowagi to doskonałe ćwiczenia wspierające rozwój maluszka. Użyj przedmiotów codziennego użytku, takich jak garnki, patelnie, szpilki mamy, czapka taty, drewniane łyżki by zachęcić dziecko do przechodzenia przez poduszki, góry pluszaków i inne przeszkody. Takie ćwiczenia wzmacniają mięśnie, pozwalają maluchowi na pracę ciała, która z pewnością jest potrzebna do chodzenia.

Zabawy sensoryczne na bosaka. Zdejmij dziecku buty, wsyp do miski piasek i pozwól się bawić. Wyćwiczone stopy to klucz do prawidłowego chodzenia. Bardzo często maluchy nie chcą chodzić, bo nie odpowiada im podłoże. Pokaż maluchowi czym jest piasek, trawa, chodzenie po drewnie, mokrych kamieniach.

Równoważnie. Na placach zabaw znajdziesz mnóstwo huśtawek z których możesz skorzystać. W domu możesz bujać siedzące lub leżące dziecko na piłce, zachęcać je do chodzenia przy meblach umieszczając na nich obrazki lub przyssawki.


Chodzenie za rękę to niezbyt dobry pomysł, ale jeśli już się zdarzyło, trudno. Jednorazowe prowadzenie dziecka za rączki na pewno nie zrobi mu krzywdy. Warto jednak zamienić je na powyższe alternatywy, pozwolić maluchowi eksplorować świat z czworaków i cierpliwie czekać. W nauce chodzenia najważniejsza jest gotowość dziecka. Bycie rodzicem to skomplikowana sprawa. Uczy się nie tylko maluch, ale i Ty. Wspieraj, zachęcaj, przyglądaj się i spokojnie pij kawę czekając.