Zdarza się, że dostajemy od klientów pytania o sztywny zapiętek w butach dziecięcych, czasem również o profilowane wkładki. Bo lekarz/fizjoterapeuta kazał takie kupić, albo ktoś z rodziny na takie nalega, albo po prostu gdzieś w internecie pojawiła się taka informacja. W związku z tym postanowiłam napisać, dlaczego w Bosej Stópce nie znajdziecie butów, które cokolwiek usztywniają.

Dziecko ubrane w buty dla dzieci Tikki

Zacznę od mojego małego śledztwa oraz przemyśleń, a potem podrzucę kilka linków dających im podparcie naukowe.

Myślę, że śmiało można powiedzieć, że naturalnym sposobem rozwijania się stopy jest chodzenie na boso. Tak został człowiek skonstruowany. W takich warunkach najlepiej rozwijają się wszystkie mięśnie i kości, i raczej nie ma mowy, by stopa była wtedy usztywniana w jakikolwiek sposób. Fizjoterapeuci raczej zgodnie przekonują, że najlepiej, żeby dziecko dużo chodziło na boso i tak stawiało pierwsze kroczki. Natomiast wielu nadal optuje za usztywnianym zapiętkiem, gdy już bucik założymy. Dlaczego?
Ja takie pytanie zadałam pewnemu fizjoterapeucie. Zapytałam, czemu z jednej strony mówią, że na boso maluch ma chodzić, a w butach ma być sztywny zapiętek, bo dla mnie to nie jest spójne. Pan fizjoterapeuta powiedział, że chodzi o to, że stając na palcach w bucie dziecku zjeżdża stopa do przodu i ono automatycznie podwija palce i wtedy koślawi się stopa. W związku z tym należy przytrzymywać i stabilizować jego piętę i temu właśnie zapiętek ma służyć.
Można wykonać samemu taki eksperyment i się przekonać, że to jest prawda, ale tylko w odniesieniu do butów ze sztywną podeszwą. Sprawdźcie sami – stańcie na palcach na boso, a potem w sztywnych butach. Wszystko się zgadza – w butach palce się podwijają. Tylko, że w bucikach, które znajdziecie w Bosej Stópce, maluch może stanąć na palcach tak samo, jak to robi na bosaka. W związku z tym mięśnie wokół ścięgna achillesa mogą rozwijać się, pracować i utrzymywać nogę w prawidłowej pozycji. Nie trzeba im pomagać, tak jak nie trzeba pomagać dziecku stojącemu na boso.
Wydaje mi się, że przekonanie o sztywnym zapiętku „pokutuje” wśród lekarzy i fizjoterapeutów, bo nie zdają sobie sprawy, że buty dla malucha mogą być tak elastyczne i pozwalać na swobodne ruchy stopy. Wielu z nich również nie chce się nad tematem zastanowić.

Dziecko bawi się na bruku w butach dziecięcych Tikki

Okazuje się, że są też tacy, którzy mówią o tym, że but dla dziecka powinien być tylko ochroną stopy, a nie jej wsparciem, że stopa powinna pracować samodzielnie, by mięśnie miały okazję pracować i się wzmacniać. Przykładem może być wywiad z nieżyjącym już dr n. med. Tadeusz Lejmanem, ortopedą dziecięcym, kierownikiem Oddziału Ortopedyczno-Urazowego Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, w którym mówił wyraźnie, że sztywny zapiętek, ani profilowane wkładki absolutnie nie są do niczego potrzebne.
Wywiad można przeczytać tutaj (link)

Z kolei Stanowisko Amerykańskiego Stowarzyszenia Pediatrycznego można streścić w tym temacie następująco: stopa rozwija się optymalnie na boso, podstawową funkcją obuwia jest funkcja ochronna – przed infekcjami i skaleczeniami. Określenie ‘’buty korekcyjne’’ jest mylące i jako wprowadzające w błąd nie powinno być promowane przez lekarzy. Sprzedaż butów korekcyjnych jest określona jednoznacznie jako szkodliwa dla maluchów (sic!), kosztowna dla rodziny i kompromitująca dla środowiska medycznego. Zalecają wybór obuwia który bazuje na modelu bosej stopy (‘’barefoot model’’)
Całość oświadczenia znajdziecie tutaj (link)

Oczywiście decyzja jakie buty kupimy naszym pociechom należy do nas rodziców. Mnie argumenty o naturalnym rozwoju stopy i butach typu barefoot przekonują, dlatego dla mojego syna wybieram buciki typu barefoot i takie buciki znajdziecie w Bosej Stópce właśnie.
Jeżeli i Was przekonują to zapraszam do zakupów  Jeżeli natomiast nadal szukacie bucików ze sztywnym zapiętkiem to musicie poszukać ich w innym sklepie.