Piękne buty, nowa kurteczka, ciepła czapka i rękawiczki…  a dziecko za żadne skarby nie da sobie tego ubrać. Na dworze zima, deszcz, wieje, czas do wyjścia coraz krótszy, a nerwy coraz większe. Latorośl nie współpracuje. Nie chce butów, chce w koszulce. Koniecznie bez kurtki ale za to w trampkach. Napięcie sięga zenitu… Znacie to?

W takiej sytuacji tylko mistrz zen, abo pomysłowy Dobromir mogą wyjść z tej sytuacji bez trwałych uszczerbków na psychice. Podpytałam inne mamy i zebrałam dla Was kilka porad i tricków na ubieranie, zachęcanie, przekonywanie itd. Uwaga: możecie tego spróbować same w domu. Na własną odpowiedzialność i oczywiście bez gwarancji, że zadziała  Powodzenia!

#1 hipnoza

Metoda od Beatki: Technika dla dwóch, bo ktoś musi mi pomóc i dmuchać w pustą plastikową butelkę. Dziecko wpada w zadumę dopóki słyszy ten niski dźwięk… Kiedy jedna hipnotyzuje dźwiękiem, druga szybko ubiera!

#2 na misia (koparkę, lalę, czy co tam obecnie jest na topie)

Dobra rada cioci Ewy: Mówisz dziecku “idziemy się ubrać, a koparka/miś pomoże”. I wtedy trzeba jakoś tak manewrować koparką/misiem, że ubierasz dziecko, ale niby robi to koparka/miś. Np. łyżka koparki albo rączki misia trzymają spodnie i naciągają. Ponoć na misia da się też umyć zęby!

#3 na krem

Agata radzi: na czas ubierania dać dziecku krem i pozwolić mu nawilżać i natłuszczać swoją i Twoją cerę. Ola ostrzega: skutkiem ubocznym tej metody może być nawilżenie również i ubrań, bo dziecko po nakremowaniu siebie może poczuć pilną potrzebę natychmiastowego wytarcia się…

Dodam, że ja “na krem” zakładam pieluchę po wieczornej kąpieli. Mój synek najpierw smaruje sobie buzię, potem swoje świeżo umyte włosy, a na końcu bije sobie brawo. Wszystko w zadziwiająco szybkim tempie, więc jeśli pielucha nie jest zapięta na tyłku w tym momencie, straciłam swoją szansę…

#4 na morsa

Wracając do warstw wierzchnich – “na morsa” to nasz bosostópkowy patent. Czasem warto dać dziecku odczuć chłód, żeby samo podjęło decyzję o ubraniu zewnętrznych warstw. Jeśli Twoje dziecko za żadne skarby świata nie da sobie ubrać kurtki spróbuj mu ją założyć dopiero przed wyjściem z klatki schodowej, albo nawet na dworze. Jeśli tylko nie jest przegrzane lub spocone (a skoro nie ma ubranej kurtki, to nie powinno być ;)) to krótki kontakt z zimnem mu nie zaszkodzi. Łatwiej też założyć rękawiczki na zziębnięte chwilą zabawy na dworze ręce. Sprawdza się też w przypadku butów! Oczywiście te musimy założyć, zanim dojdzie do kontaktu z mokrą, zimową aurą. Z naszego doświadczenia dla opornych możemy polecić rękawiczki i buciki Stonz – nie wiem czy istnieją modele, które da się łatwiej założyć  a jak pewnie sami wiecie, w tym boju liczy się każda, nawet najmniejsza przewaga, jaką możemy zdobyć…

#5 BLW 

Czyli bobas lubi wybór. U wielu mam ubranioodpornych maluchów sprawdza się oddanie dzieciom mocy decyzyjnych odnośnie doboru garderoby. Podczas zakupów i w momencie wyjścia. Pilnować trzeba tylko odpowiedniej ilości warstw. No i ewentualnie stopnia czystości odzieży  Efekt może być ciekawy, a stylistyka wybrana przez pociechę dość awangardowa. Ale jeśli działa?

# 6 wyjdź i wróć

Gdy czujesz, że brak ci weny, a nerwy już mocno nadwyrężone po prostu wyjdź i wróć. Wyjdź do łazienki/pokoju/kuchni i wróć jako ktoś inny. Może pingwin, może strażak, może księżniczka, może ciuchcia. Zacznij gadać innym głosem, powiedz, że jedziecie na strażacką akcję albo biegać po krach lodowych. Cokolwiek, co Tobie pozwoli się oderwać od nerwów, a dziecku od “nie chcę tego ubrać”.

Jeśli interesują Was różne sposoby na to, jak wybrnąć z trudnych sytuacji i obrócić je w zabawę, polecamy lekturę książki Rodzicielstwo przez zabawę autorstwa . J. Cohena.  Dawajcie też znać, jakie są Wasze sprawdzone metody na radzenie sobie z ubranioodpornymi dziećmi oraz innymi wyzwaniami